08.04.2015

Wyjazdowe jajo!

Święta, święta i po świętach jak to mówią. A nasze święta były wyjątkowe, bo po raz pierwszy wyjechaliśmy gdzieś z Kluchami. 


Celem naszego wypadu była Kotlina Kłodzka, chłopaki chcieli troszkę pobulderować, podotykać skały, poruszać się w terenie. Przewodnik stada znalazł bardzo przytulną noclegownię, więc decyzja zapadła: jedziemy! I tu zaczęło się planowanie, co zabrać, czego nie brać, jakie ubrania, ile pieluch, czy wózek, czy chusta, czy łóżeczko, czy farelka, czy kołdra, czy wiaderko... i troszkę się stresowałam. Bo niby teraz takie czasy, że jak czegoś nie zabiorę, to zawsze można to gdzieś kupić, z drugiej jednak strony niedziela i poniedziałek-sklepy zamknięte. 

Piątek rano, auto załadowane, dziewczyny nakarmione, cel Polanica Zdrój. Słyszałam gdzieś za plecami " z takimi małymi dziećmi, co to za pomysł", albo "ja bym się bała" czy " tak daleko z maluchami". Ale z drugiej strony to kiedy można zacząć jeździć? Jak mają pół roku, czy rok? Albo jak już siedzą czy dopiero jak nie sikają w pieluchę?  Jadę z nimi teraz bo wiem, że damy radę. I my i one. 
Od wlotu na trasę przy IKEI, aż do końca S8 dziewczyny spały. Na miejscu miały turystyczne łóżeczko, swoją kołdrę, więc spały normalnie. Kąpały się o tej samej godzinie co w domu, w ich własnym wiaderku. Rytuał dnia został zachowany więc i dzieci spokojne. 

Podsumowując pierwszy wyjazd jestem mega zadowolona, właściwie same plusy. 
  • Dziewczyny w drodze śpią, w obcym miejscu śpią. 
  • Nie płaczą kiedy leżą same (podczas posiłków) i nie płaczą kiedy ktoś obcy nosi je na rękach. 
  • Wyrwać się gdzieś po 3 miesiącach z Łodzi- bezcenne. 
  • Miejscówka bardzo fajna, właściciele super. Polecam gdyby ktoś szukał noclegu http://www.zajacowka.pl/ 
  • Pod skałę trzeba podjechać kawałek autem, później z 10 minut spaceru i już mamy kamienie do bulderowania. 
  • Towarzystwo elastyczne, rozrywkowe i kolorowe :)
  • Dzieci przytyły, więc im też wyjazd służył



Z minusów coś też się znajdzie :P
  • Wzięłam za dużo ubrań dzieciowych
  • Trzeba mieć spore auto na takie wyprawy (wózek zajmuje pół bagażnika)
Generalnie, polecam i już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu z Kluchami, mam nadzieję, że już w maju.

2 komentarze:

  1. Super :) Ja wyjechałam ze Starszą jak miała 8 mies. do Skorzęcina. I było jak u was, przespała drogę, w nowy miejscu też spała, ogólnie wyjazd udany. Rok później też z nią pojechaliśmy i się okazało, że odziedziczyła po mnie chorobę lokomocyjną, więc droga do i z była mordęgą. Z Mlodszą raczej nigdzie nie pojedziemy, ze względów finansowych, ten rok jest strasznie obfitujący w wydatki, więc wakacyjny wyjazd musimy sobie odpuścić. Ciekawa alternatywa na spędzenie Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo, bardzo Wam zazdroszczę...

    OdpowiedzUsuń