Po powrocie z Tajlandii szykowałam się w poniedziałek do pracy, ale postanowiłam, skoro próbowaliśmy to sprawdźmy. Dwie kreski, jedna dużo bledsza od drugiej, niepewnie budzę Q i upewniam się. Tak-jesteśmy w ciąży. Potem szybka wizyta u ginekologa, umówiona na USG, siedzimy w poczekalni, wchodzę sama i słyszę:
- Mamy tutaj typowy obraz ciąży bliźniaczej
- Słucham?- upewniam się
Zmieszana wychodzę z gabinetu, tego nie byłam w stanie zaplanować. Na nerwowe pytania Q odpowiadam dopiero w korytarzu. CIĄŻA BLIŹNIACZA i widzę uśmiech chyba szerszy niż kiedykolwiek. On już wtedy wiedział, że będzie super, ja oswajałam się jeszcze dobry tydzień, a potem już po prostu byliśmy w ciąży, ciąży bliźniaczej jednokosmówkowej dwuowodniowej.
Potem już wszystko minęło błyskawicznie, częste USG, badania, kontrole- dobre wyniki, aż sama się bałam, że idzie zbyt gładko. Q mówił "Przecież będzie dobrze, nie martw się na zapas" i za każdym razem miał rację-wszystko było dobrze. Minęły wakacje, potem jesień, rosłam powoli, odbieraliśmy gratulacje i czekaliśmy kiedy nasze Kluseczki pojawią się na świecie. Do stycznia było jeszcze tyyyyyyle czasu. Potem zwolnienie, odliczanie każdego dnia, 1 listopada, 11 listopada, Mikołajki, ostatnie USG- nadal bez zarzutów, Wigilia, wizyta u lekarza i jest 29.12 idziemy do szpitala. Faktycznie wyglądam jak kasztan na zapałkach. Chudziutkie nóżki i wielka kula na brzuchu. Już wkrótce będą z nami....
Potem już wszystko minęło błyskawicznie, częste USG, badania, kontrole- dobre wyniki, aż sama się bałam, że idzie zbyt gładko. Q mówił "Przecież będzie dobrze, nie martw się na zapas" i za każdym razem miał rację-wszystko było dobrze. Minęły wakacje, potem jesień, rosłam powoli, odbieraliśmy gratulacje i czekaliśmy kiedy nasze Kluseczki pojawią się na świecie. Do stycznia było jeszcze tyyyyyyle czasu. Potem zwolnienie, odliczanie każdego dnia, 1 listopada, 11 listopada, Mikołajki, ostatnie USG- nadal bez zarzutów, Wigilia, wizyta u lekarza i jest 29.12 idziemy do szpitala. Faktycznie wyglądam jak kasztan na zapałkach. Chudziutkie nóżki i wielka kula na brzuchu. Już wkrótce będą z nami....